o wszystkim (Reklama: ,)
Przykro mi, ale tak właśnie myślę. Zwierzchnik Thayos jest wojowniczym, a na dodatek chciwym mężczyzną. Już raz udało mu się pokonać Thrane w sporze o łowienie ryb i jest pewny, że zdoła tego dokonać ponownie. Prędzej zabiłby ludzi, niż zgodził się na kompromis. Wiadomość, którą miałam przekazać Thrane, zawierała same pogróżki oświadczyła Maris. Jestem zaskoczona, że wojna jeszcze nie wybuchła. Obie wyspy zbierają sojuszników, uzbrojenie i obietnice rzekł Evan. Słyszałem, że lotnicy przybywają do wieży i opuszczają ją codziennie. Bez wątpienia zwierzchnik wystosuje pod twoim adresem kilka pogróżek, jeśli odlecisz, S'Rello. Nasi lotnicy, Tya i Jem, przez ostatni miesiąc nie mieli ani jednego dnia odpoczynku. Jem latał tam i z powrotem nad cieśniną, przekazując większość wiadomości, Tya zaś odwiedziła kilkudziesięciu potencjalnych sojuszników, żeby zapoznać ich z rozmaitymi propozycjami i obietnicami. Na szczęście żaden z nich nie wydawał się zainteresowany; Tya wracała tylko po to, żeby powiadomić zwierzchnika o kolejnej odmowie. Myślę, że wojna wisi na włosku. Znowu westchnął. Jej wybuch jest tylko kwestią czasu dorzucił znużonym głosem. I zginie mnóstwo ludzi. Będą mnie wzywać, żebym leczył tych, którzy przeżyją. To czysta kpina podczas wojny uzdrowiciel leczy objawy i nawet nie wolno mu mówić o leczeniu właściwej przyczyny, czyli wojny, chyba że chce pójść do więzienia jako zdrajca. Chyba powinnam się cieszyć, że nie będę brała w tym udziału rzekła Maris. Jednak w jej głosie wyczuwało się niechęć. Na temat wojny miała inne zdanie niż Evan.

(Reklama: , Angielski ,implanty warszawa )

