o wszystkim (Reklama: ,)

Teraz wybrał deskę długości mniej więcej metra osiemdziesiąt i szerokości około piętnastu centymetrów, grubą na pięć centymetrów, i położył ją na drewnianej podłodze w kuchni. Wyprostował się i popatrzył na Maris. Potrafisz po niej przejść? Maris uniosła brwi, udając zdziwienie. Wydało jej się absurdalne, że ze zdenerwowania ma ściśnięty żołądek. Oczywiście, że potrafiłby to zrobić. Nie wyobrażała sobie, iż mogłoby jej się nie udać. Powoli podniosła się z krzesła i jedną ręką chwyciła blat stołu. Przeszła po podłodze płynnym ruchem, w dość szybkim tempie. Podłoga nie wymykała jej się spod nóg jak pierwszego dnia. Pomyślała, że niedorzecznością jest wmawiać jej, iż zatraciła zmysł równowagi. Była pewna, że nie przewróci się na równej powierzchni ani nie spadnie z wysokości pięciu centymetrów. Mam skakać na jednej nodze? zapytała Evana. Po prostu idź normalnie. Maris weszła na deskę. Jej szerokość uniemożliwiała postawienie dwóch stóp obok siebie, toteż Maris musiała natychmiast zrobić następny krok, nie mając czasu do namysłu. Przypomniała sobie strome występy skalne, które pokonywała w dzieciństwie; część z nich była węższa niż tarcica, na której teraz stała. Tymczasem deska zadygotała pod jej stopami. Wbrew własnej woli Maris krzyknęła czując, że spada na bok. Evan zdołał ją złapać. To ty poruszyłeś deskę! krzyknęła w przypływie wściekłości. Jednak nawet ona sama poczuła, że odezwała się jak rozdrażnione dziecko. Evan zerknął na nią spod oka. Maris usiłowała się uspokoić.

(Reklama: , praca jelenia góra ,oferty pracy śląsk )