o wszystkim (Reklama: ,)
Przecież jestem lotnikiem odparła S'Rella. To moja praca. Właśnie tym się zajmuję. Posiadanie skrzydeł zmusza do odpowiedzialności. Tak przypuszczam rzekł Evan. Wstał i zaczął zbierać puste talerze. Szczerze mówiąc, nie sądzę, bym mógł przyjąć taką postawę. No, ale ja jestem lądowcem, a nie lotnikiem. Nie przyszedłem na świat w rodzinie, która przekazywała skrzydła. My też nie zauważyła Maris, ale Evana już nie było w pokoju. Poczuła lekkie rozdrażnienie, lecz S'Rella podjęła swą opowieść. Maris ponownie dała się wciągnąć w pogawędkę i niebawem zapomniała, co wprawiło ją w zdenerwowanie. Nadeszła pora rozcięcia opatrunku. Nogi Maris miały zostać uwolnione, a Evan zapewniał ją, że wkrótce to samo będzie można zrobić z jej ramieniem. Maris aż krzyknęła na widok swoich nóg. Były chude jak patyki, blade i wyglądały dziwacznie. Evan zaczął delikatnie wmasowywać w nie ciepły, pachnący ziołami roztwór, a potem, z równą ostrożnością, ugniatał dawno nie używane mięśnie. Maris wzdychała z rozkoszy.

(Reklama: , Ogrody zimowe ,Projekty domów )

